30 dni z Mel B + Tiffany! O tym projekcie dowiedziałam się z bloga Być idealną i od razu pomyślałam 'czemu nie?'. Z Mel B ćwiczę już od jakiegoś czasu, a 'robienie nóg', tj. pośladków, to jedne z moich ulubionych ćwiczeń. Więc i ja Was teraz motywuję.
To tylko 30 dni! Co lepsze, mamy po 6 dniach jeden dzień na regenerację. Lato się jeszcze nie skończyło, więc walczmy o swoje marzenia i idealne ciało.
Pamiętajmy natomiast, że ważne jest również dieta. Jedzcie zdrowo, regularnie, wyeliminujcie słodkie i gazowane napoje, słodkie i słone przekąski, nadmiar białego chleba. Wrzućcie natomiast do swojej diety min. 1,5L wody dziennie, zieloną herbatę i tą pu erh, pamiętajcie o warzywach, owocach i pieczywie pełnoziarnistym. A za miesiąc można się chwalić efektami :).
3majmy za siebie kciuki nawzajem!! :)
P.S. Na facebook'u można się motywować klikając 'lubię to!' na Tablica Motywacji.
Czekam na Wasze efekty :)
środa, 17 lipca 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
29-04-2013
Majówka coraz bliżej!
Zawsze były to dla mnie cudowne dni. Zapowiedź lata i beztroski. Mam nadzieję, że i w tym roku będą to wyjątkowe dni. Nie planuję żadnego dłuższego wyjazdu, ewentualnie jeśli się zdecyduję to jednodniowy wypad na łono natury.
A Wy, jakie macie plany?
Dziś dorzucam jeszcze coś.
Oliwa z oliwek plus bazylia!
Podobno działa świetnie na nasz metabolizm i pomaga spalać tłuszczyk. Wyszperałam w internecie ten przepis. O pozytywnym działaniu bazylii jak i oliwy z oliwek wiedziałam już od dawna, ale połączenie tych dwóch specyfików w jeden to dla mnie nowość. Według przepisu powinniśmy wziąć słoik o dżemie i wlać do niego dobrej jakości! oliwę z oliwek, a następnie dodać opakowanie bazylii. Całość zakręcić i pozostawić na dwa tygodnie codziennie mieszając. Należy pamiętać, że nie wkładamy całości do lodówki, ponieważ oliwa w niskich temperaturach tężeje. Po dwóch tygodniach specyfik jest gotowy. Nalezy spożywać codziennie przed każdym posiłkiem jedną łyżeczkę oliwy z oliwek wraz z bazylią. Efekty są podobno widoczne już po pary dniach.
Ja nie byłam pewna czy całość będzie faktycznie taka świetna, jak opisuje internet oraz czy będę potrafiła przełknąć każdego dnia 5 łyżeczek oliwy z... no bądźmy szczerzy, pewnymi paprochami- bo przy spożywaniu faktycznie mamy takie uczucie. Wzięłam więc trochę mniejszy pojemniczek niż po standardowym dżemie. Dziś zaczęłam go stosować. Powiem szczerze, że jest to dnia mnie w pewnym sensie męczarnia. Mimo iż pieczywo spożywam z oliwą z oliwek już od kilku dobrych lat i uwielbiam ten smak, tak duża ilość samej oliwy jest dla mnie odpychająca. Uczucie, które zostaje w ostach jest też dosyć nieprzyjemne. Całość muszę za każdym razem popijać wodą.
Oczywiście, nasze kupki smakowe się przyzwyczajają, więc liczę, że za parę dni nie będzie to już tak uciążliwe.
O efektach oczywiście Was poinformuję. A czy któraś z Was stosowała taką 'kurację'?
Podzielcie się wrażeniami i opiniami.
Pozdrawiam :*
Zawsze były to dla mnie cudowne dni. Zapowiedź lata i beztroski. Mam nadzieję, że i w tym roku będą to wyjątkowe dni. Nie planuję żadnego dłuższego wyjazdu, ewentualnie jeśli się zdecyduję to jednodniowy wypad na łono natury.
A Wy, jakie macie plany?
Dziś dorzucam jeszcze coś.
Oliwa z oliwek plus bazylia!
Podobno działa świetnie na nasz metabolizm i pomaga spalać tłuszczyk. Wyszperałam w internecie ten przepis. O pozytywnym działaniu bazylii jak i oliwy z oliwek wiedziałam już od dawna, ale połączenie tych dwóch specyfików w jeden to dla mnie nowość. Według przepisu powinniśmy wziąć słoik o dżemie i wlać do niego dobrej jakości! oliwę z oliwek, a następnie dodać opakowanie bazylii. Całość zakręcić i pozostawić na dwa tygodnie codziennie mieszając. Należy pamiętać, że nie wkładamy całości do lodówki, ponieważ oliwa w niskich temperaturach tężeje. Po dwóch tygodniach specyfik jest gotowy. Nalezy spożywać codziennie przed każdym posiłkiem jedną łyżeczkę oliwy z oliwek wraz z bazylią. Efekty są podobno widoczne już po pary dniach.
Ja nie byłam pewna czy całość będzie faktycznie taka świetna, jak opisuje internet oraz czy będę potrafiła przełknąć każdego dnia 5 łyżeczek oliwy z... no bądźmy szczerzy, pewnymi paprochami- bo przy spożywaniu faktycznie mamy takie uczucie. Wzięłam więc trochę mniejszy pojemniczek niż po standardowym dżemie. Dziś zaczęłam go stosować. Powiem szczerze, że jest to dnia mnie w pewnym sensie męczarnia. Mimo iż pieczywo spożywam z oliwą z oliwek już od kilku dobrych lat i uwielbiam ten smak, tak duża ilość samej oliwy jest dla mnie odpychająca. Uczucie, które zostaje w ostach jest też dosyć nieprzyjemne. Całość muszę za każdym razem popijać wodą.
Oczywiście, nasze kupki smakowe się przyzwyczajają, więc liczę, że za parę dni nie będzie to już tak uciążliwe.
O efektach oczywiście Was poinformuję. A czy któraś z Was stosowała taką 'kurację'?
Podzielcie się wrażeniami i opiniami.
Pozdrawiam :*
środa, 24 kwietnia 2013
25-04-2013
Błogostan! 20km rowerem i czuję, że wracam do życia. <3 Właśnie tego potrzeba mi do szczęścia.
Pogoda nas rozpieszcza, mimo silnego wiatru jest pięknie. Podobno najbliższe dnia mają być równie piękne, a w weekend temperatura ma sięgać nawet 30*C. Oj, będzie pięknie.
Pogoda nas rozpieszcza, mimo silnego wiatru jest pięknie. Podobno najbliższe dnia mają być równie piękne, a w weekend temperatura ma sięgać nawet 30*C. Oj, będzie pięknie.
Cieszę się, że na uczelni spędzę tylko niedzielne przedpołudnie, a sobotę mam możliwość wykorzystać na aktywność na świeżym powietrzu. A Wy jakie macie plany? Rower, jogging, rolki... a może leniwie grill?
Po ostatnim wyjściu strasznie obtarły mnie moje szpilki i mam dosyć głębokie rany na stopach, dlatego zrezygnowałam z biegania- mam problem by chodzić w obuwiu, np. typu adidas, a co dopiero biegać. Rany na szczęście ładnie już się goją i dziś chcę sobie wieczorem zrobić małą przebieżkę.
Tymczasem wrzucam dobrze nastrajającą muzykę.
Trzymajcie się ciepło,
:*
piątek, 19 kwietnia 2013
19-04-2013
Zrobiło się cieplej i wracam do życia. Jest cudownie! Czuje jak mój organizm chłonie energię ze słońca. W końcu wyciągnęłam w tym roku rower i cała szczęśliwa przemierzyłam moją stałą trasę 20km <3. Łydki paliły niemiłosiernie, a uda do dziś wołają o pomoc. :)
Ostatnio towarzyszy mi ogromny brak czasu. I to nie kwestia braku organizacji czasu, ale raczej nadmiaru spraw na głowie. Marzy mi się środek lipca, lejący się z nieba żar i beztroskość dziecinnych wakacji. No cóż, pomarzyć zawsze można. Póki co muszę ogarnąć bieżące sprawy i wytrwać co najmniej do połowy czerwca.
Tymczasem, motywujmy się nawzajem Kochane :)
Ostatnio towarzyszy mi ogromny brak czasu. I to nie kwestia braku organizacji czasu, ale raczej nadmiaru spraw na głowie. Marzy mi się środek lipca, lejący się z nieba żar i beztroskość dziecinnych wakacji. No cóż, pomarzyć zawsze można. Póki co muszę ogarnąć bieżące sprawy i wytrwać co najmniej do połowy czerwca.
Tymczasem, motywujmy się nawzajem Kochane :)
źródło: zszywka.pl
Dobrego dnia,
:*
czwartek, 4 kwietnia 2013
04-04-2013
Cześć! Której z Was udało upolować się buty Nike w Lidlu? Ja objeździłam dwa miasta w poszukiwaniu mojego rozmiaru- na daremno. Podobno kolejki ustawiały się pod sklepem już przed otwarciem. Więc póki co muszę obejść się smakiem. Może uda mi się upolować jakieś buty do biegania w miarę dobrej jakości i w atrakcyjnej cenie.
Póki co melduję, że nie ćwiczyłam wczoraj z Ewą, dziś też jeszcze nie.. Byłam przed wczoraj wyrywać ósemkę, która nie miała miejsca w łuku zębowym i jej usunięcie było konieczne, żeby nie pokrzywiła już wyrośniętych ząbków. Mam założone 4 szwy, chodzę podpuchnięta i obolała. Jest mi ciężko się skupić na pracy, a o ruszeniu tyłka do ćwiczeń już nie wspomnę.
Dziś chcę wspomnieć o czymś co kocham robić, co mnie uspokaja, pozwala pomyśleć, a mianowicie- stylizacji paznokci. Zajmuje się tym już prawie 6 lat. Jestem poniekąd samouczkiem, bo do mnóstwa rzeczy doszłam sama metodą prób i błędów.
Z okazji świąt postanowiłam zafundować sobie klasycznego frencha z delikatnym błyskiem.
5h ''dłubania'' i oto efekt.
Póki co melduję, że nie ćwiczyłam wczoraj z Ewą, dziś też jeszcze nie.. Byłam przed wczoraj wyrywać ósemkę, która nie miała miejsca w łuku zębowym i jej usunięcie było konieczne, żeby nie pokrzywiła już wyrośniętych ząbków. Mam założone 4 szwy, chodzę podpuchnięta i obolała. Jest mi ciężko się skupić na pracy, a o ruszeniu tyłka do ćwiczeń już nie wspomnę.
Dziś chcę wspomnieć o czymś co kocham robić, co mnie uspokaja, pozwala pomyśleć, a mianowicie- stylizacji paznokci. Zajmuje się tym już prawie 6 lat. Jestem poniekąd samouczkiem, bo do mnóstwa rzeczy doszłam sama metodą prób i błędów.
Z okazji świąt postanowiłam zafundować sobie klasycznego frencha z delikatnym błyskiem.
5h ''dłubania'' i oto efekt.
Będę też w przyszłości wrzucać na bloga informacje odnośnie pielęgnacji i zabiegów wykorzystywanych w kosmetyce. Fascynuje mnie również ziołolecznictwo i medycyna tradycyjna, jednak brakuje czasu by zgłębiać wiedzę na te tematy ;). Będę jednak chciała podzielić się z Wami tą wiedzą, którą posiadam.
Tymczasem dorzucam nutkę na wieczór. Baaardzo motywującą :)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
01-04-2013
Witajcie Prima Aprlis'owo. Byliście ofiarami jakiś żartów dziś? A może jednak Lany Poniedziałek 'przejął pałeczkę' i zwyciężyło wzajemne polewanie się? :) U mnie na spokojnie w tym roku. Zarówno jeśli chodzi o pierwszo kwietniowe dowcipy, jak również o Lany Poniedziałek. Dzisiejszy dzień spędziłam wyjątkowo poza domem i być może dlatego upiekło mi się na sucho. ;)
Jeśli chodzi o całe święta, to podsumowując... było dość nietypowo i to z pewnością była też zasługa pogody. Oj, aura była niczym w Wigilijny poranek, a nie w święta wielkanocne, ale przynajmniej będziemy mieli co wspominać za rok. Czas Wielkanocny minął wyjątkowo szybko, a to pewnie za sprawą dobrej atmosfery i bliskich osób obok.
W święta nie odpuściłam z ćwiczeniami, bo uznałam, że od tego nie powinno być dnia wolnego, bez względu na to, że są święta. A przy okazji można na bieżąco spalać przyswajane kalorie :P. Tak więc w Wielki Czwartek udało zrobić mi się dwie sesje treningu z Ewą, a powtórka była w sobotę. Natomiast piątek i niedziela była uboższa, bo jedynie jeden 'trening szok'. Dziś ze względu, że wyszłam z domu bardzo wcześnie, a wróciłam nie tak dawno ćwiczeń nie było. Ale juz sobie obiecałam, że jutro nadrobię zaległości i to z nawiązką. Nie mogę się już doczekać, kiedy będę miała w ręce książkę Ewy Chodakowskiej... czyli moją jak podejrzewam, kolejną motywację.
Dziś, gdy spojrzałam w lustro zdałam sobie tak naprawdę sprawę, że te uciążliwe boczki zniknęły. Naprawdę! Nie ma ich! Jest nadal brzuszek i zimowa oponka, ale boczki zniknęły, więc jak dla mnie już jest cudownie ;). A takie widoki budują i dodają jeszcze więcej ochoty do ćwiczeń i motywacji. Tak samo jak słowa innych, którzy zauważają efekty :).
A więc dziewczyny, które również ćwiczą, odchudzają się i dążą do idealnej figury na lato- nie poddajemy się ! Walczymy. Pokażcie wszystkim, którzy w Was nie wierzą, że dacie radę, pokonacie swoje słabości , macie silną psychikę, uparcie dążycie do celu i ten cel osiągnięcie. 3mam za Was kciuki :).
Tymczasem uciekam do łóżeczka.
Spokojnej nocy :)
Jeśli chodzi o całe święta, to podsumowując... było dość nietypowo i to z pewnością była też zasługa pogody. Oj, aura była niczym w Wigilijny poranek, a nie w święta wielkanocne, ale przynajmniej będziemy mieli co wspominać za rok. Czas Wielkanocny minął wyjątkowo szybko, a to pewnie za sprawą dobrej atmosfery i bliskich osób obok.
W święta nie odpuściłam z ćwiczeniami, bo uznałam, że od tego nie powinno być dnia wolnego, bez względu na to, że są święta. A przy okazji można na bieżąco spalać przyswajane kalorie :P. Tak więc w Wielki Czwartek udało zrobić mi się dwie sesje treningu z Ewą, a powtórka była w sobotę. Natomiast piątek i niedziela była uboższa, bo jedynie jeden 'trening szok'. Dziś ze względu, że wyszłam z domu bardzo wcześnie, a wróciłam nie tak dawno ćwiczeń nie było. Ale juz sobie obiecałam, że jutro nadrobię zaległości i to z nawiązką. Nie mogę się już doczekać, kiedy będę miała w ręce książkę Ewy Chodakowskiej... czyli moją jak podejrzewam, kolejną motywację.
Dziś, gdy spojrzałam w lustro zdałam sobie tak naprawdę sprawę, że te uciążliwe boczki zniknęły. Naprawdę! Nie ma ich! Jest nadal brzuszek i zimowa oponka, ale boczki zniknęły, więc jak dla mnie już jest cudownie ;). A takie widoki budują i dodają jeszcze więcej ochoty do ćwiczeń i motywacji. Tak samo jak słowa innych, którzy zauważają efekty :).
A więc dziewczyny, które również ćwiczą, odchudzają się i dążą do idealnej figury na lato- nie poddajemy się ! Walczymy. Pokażcie wszystkim, którzy w Was nie wierzą, że dacie radę, pokonacie swoje słabości , macie silną psychikę, uparcie dążycie do celu i ten cel osiągnięcie. 3mam za Was kciuki :).
Tymczasem uciekam do łóżeczka.
Spokojnej nocy :)
piątek, 29 marca 2013
29-03-2013
Cześć! Co u mnie? Dobrze :). Jeśli chodzi o moją wagę, to stoi w miejscu. Niepokoi mnie to dosyć mocno, ale pociesza mnie fakt, że moje ciało się zmienia. I to na lepsze! Dziś mamy 13 dzień z Ewą. Wczoraj udało mi się zrobić 2 serie treningu turbo spalanie, więc sumując mam 14 treningów za sobą :). Wieczorem postaram wygospodarować sobie jeszcze te pół godzinki i zrobić jeszcze jeden trening. W środę szykuje się premiera książki 'Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską', która zawiera przepisy i treningi na 30 dni. A do tego porady Ewy. Ja już dziś zamówiłam ją na www.empik.pl w przedsprzedaży.
Doszłam do wniosku, że może znajdę w książce informacje, które pomogą mi nie tylko polepszyć wygląd mojego ciała, ale również pomogą zmniejszyć liczby na wadze. Póki co jestem pod ogromnym wrażeniem działania treningu Ewy. Niejednokrotnie ćwiczyłam intensywnie, pilnowałam diety, a efekty minimalne były widoczne po 2-3 miesiącach. Teraz jestem pełna dobrych myśli, gdy widzę efekty. Czuję się atrakcyjna! I co jeszcze jest pięknego? Rozmiar! Kupiłam spodnie o rozmiar mniejsze. I to po miesiącu diety slow carb i 13 dniach treningów z Ewą! Ach, jest cudownie! :)
Czekam, aż zrobi się cieplej i będę mogła poruszać się na świeżym powietrzu. Chciałabym wrócić do biegania i jazdy na rowerze. Myślę, że jak tylko zrobi się na dworze troszkę cieplej to wygospodaruję wieczorem czas na bieganie, a jak temperatura się podniesie to zdecyduje się na rower i moją oklepaną trasę 20 km <3. Jeśli chodzi o bieganie przydały by mi się nowe buty.
Oglądałam ostatnio ofertę Lidla i zauważyłam, że w gazetce obowiązującej od 02.04.2013r. będą buty firmy Nike do biegania- Dart 9 w dwóch kolorach oraz Revolution również w dwóch kolorach. Bardzo mnie to zaciekawiło. Poszperałam po internecie i wyczytałam, że buty Dart 9 cieszą się dużym uznaniem. Polecane są dla osób, które chcą biegać, a nie mają zamiaru wydawać 300zł+ na buty. Nike Dart 9 trzymają dobrze nogę i są wygodne. O butach Nike Revolution niestety nie znalazłam za dużo informacji, dlatego też nie mogę ich Wam przybliżyć.
Czekam, aż zrobi się cieplej i będę mogła poruszać się na świeżym powietrzu. Chciałabym wrócić do biegania i jazdy na rowerze. Myślę, że jak tylko zrobi się na dworze troszkę cieplej to wygospodaruję wieczorem czas na bieganie, a jak temperatura się podniesie to zdecyduje się na rower i moją oklepaną trasę 20 km <3. Jeśli chodzi o bieganie przydały by mi się nowe buty.
Oglądałam ostatnio ofertę Lidla i zauważyłam, że w gazetce obowiązującej od 02.04.2013r. będą buty firmy Nike do biegania- Dart 9 w dwóch kolorach oraz Revolution również w dwóch kolorach. Bardzo mnie to zaciekawiło. Poszperałam po internecie i wyczytałam, że buty Dart 9 cieszą się dużym uznaniem. Polecane są dla osób, które chcą biegać, a nie mają zamiaru wydawać 300zł+ na buty. Nike Dart 9 trzymają dobrze nogę i są wygodne. O butach Nike Revolution niestety nie znalazłam za dużo informacji, dlatego też nie mogę ich Wam przybliżyć.
źródło: lidl.pl
Oprócz butów Lidl proponuje odzież damską jak i męską w atrakcyjnych cenach.
źródło: lidl.pl
Więc Kochani, nie ma co narzekać, tylko rano po świętach idziemy do Lidla, kupujemy buty do biegania, później książkę Ewy i zrzucamy zbędne, poświąteczne kilogramy, żeby wyglądać lepiej, a co najważniejsze czuć się lepiej i atrakcyjniej!
Tymczasem, życzę Wam zdrowych, spokojnych świąt Wielkanocy. Niech nie zabraknie rodzinnych spotkań i uśmiechów.
Buziaki
sobota, 23 marca 2013
23- 03- 2013
Witajcie!
Jak moje postępy z Ewa? Świetnie! Dziś mija tydzień, gdy zaczęłam ćwiczyć z Ewą Szok Trening. Jednego dnia udało mi się zrobić dwa treningi, więc jestem z siebie dumna. Ja ogromnych zmian nie widzę, ale najbliżsi mówią, że wyglądam lepiej, więc wierze w ich słowa. Potwierdzeniem mogą być też spodnie, które kupiłam nei tak dawno, a które teraz spadają mi z tyłka. Mój mały sukces to fakt, że nowe spodnie kupiłam o rozmiar mniejsze! Hura! :) Mam motywację do dalszych ćwiczeń, bo pierwszy dzień kalendarzowej wiosny już za nami i małymi krokami zbliżamy się do lata. Mimo iż pogoda nam ostatnio nie sprzyja, trzeba pomyśleć przyszłościowo :).
Tymczasem, dorzucam przyjemną nutkę na popołudnie i uciekam w książki.
Dobrego popołudnia,
buziaki :*
Jak moje postępy z Ewa? Świetnie! Dziś mija tydzień, gdy zaczęłam ćwiczyć z Ewą Szok Trening. Jednego dnia udało mi się zrobić dwa treningi, więc jestem z siebie dumna. Ja ogromnych zmian nie widzę, ale najbliżsi mówią, że wyglądam lepiej, więc wierze w ich słowa. Potwierdzeniem mogą być też spodnie, które kupiłam nei tak dawno, a które teraz spadają mi z tyłka. Mój mały sukces to fakt, że nowe spodnie kupiłam o rozmiar mniejsze! Hura! :) Mam motywację do dalszych ćwiczeń, bo pierwszy dzień kalendarzowej wiosny już za nami i małymi krokami zbliżamy się do lata. Mimo iż pogoda nam ostatnio nie sprzyja, trzeba pomyśleć przyszłościowo :).
Tymczasem, dorzucam przyjemną nutkę na popołudnie i uciekam w książki.
buziaki :*
środa, 20 marca 2013
20-03-2013
Witajcie! Dziś wypowiem się trochę na temat diety. A więc Dietę Slow Carb zaczęłam 8 lutego i rygorystycznie jej przestrzegałam, aż do 15 marca. Początkowo efekty były świetne. Szybka utrata masy ciała- widoczne gołym okiem efekty już po tygodniu, na wadze też mniej kilogramów, ale po pewnym czasie waga stanęła w miejscu. I stała tak przez 2 tygodnie. Zaznaczam! Dietę przestrzegałam bardzo rygorystycznie, nie było mowy o słodyczach, podjadaniu czy posiłkach składających się z nieodpowiednich produktów. Wypijałam po 3l wody dziennie, a mimo tego nie zauważałam efektów. Dieta obiecywała utratę wagi przy minimalnym wysiłku fizycznym- godzina ćwiczeń w tygodniu. Niestety nawet przy większym, tygodniowym nie było efektów. A szkoda! Dla mnie nie była to drastyczna dieta. potrafiłam wytrzymać 4h między posiłkami, ponieważ mięso/jaja/ryby w połaczeniu z warzywami zapewniały mi długo sytość.
Nie mniej jednak po odejściu od diety nie wróciłam do beztroskiego życia. Postawiłam na regularne posiłki, zdrową żywność, dużą ilość wypijanej wody i ćwiczenia.
Od soboty 16 marca ćwiczę z Ewą Chodakowską, jem posiłki co 3h... i czuję się świetnie. Szok trening daje mocnego kopa i mimo, iż wcześniej spędzałam po 45 minut na ciężkim treningu na orgitreku, robiłam męczące ćwiczenia na brzuch i ćwiczyłam na fitt ballu, to po treningu z Ewą złapały mnie zakwasy. I to niemiłosierne! Po pierwszych dwóch dniach miałam problem, żeby wyjść z łóżka. Ale to cieszy, bo przynajmniej człowiek ma świadomość, ze to co robi ma sens i będa efekty :).
A tymczasem wrzucam Wam mój wczorajszy podwieczorek:
Nie mniej jednak po odejściu od diety nie wróciłam do beztroskiego życia. Postawiłam na regularne posiłki, zdrową żywność, dużą ilość wypijanej wody i ćwiczenia.
Od soboty 16 marca ćwiczę z Ewą Chodakowską, jem posiłki co 3h... i czuję się świetnie. Szok trening daje mocnego kopa i mimo, iż wcześniej spędzałam po 45 minut na ciężkim treningu na orgitreku, robiłam męczące ćwiczenia na brzuch i ćwiczyłam na fitt ballu, to po treningu z Ewą złapały mnie zakwasy. I to niemiłosierne! Po pierwszych dwóch dniach miałam problem, żeby wyjść z łóżka. Ale to cieszy, bo przynajmniej człowiek ma świadomość, ze to co robi ma sens i będa efekty :).
A tymczasem wrzucam Wam mój wczorajszy podwieczorek:
Potrzebne:
* 1 banan
* pół miseczki mrożonych owoców leśnych
* 1 łyżeczka fruktozy
* 1 łyżeczka otrąb owsianych
*1 łyżeczka pestek dyni
* niepełna garść błonnika
Przygotowanie:
Owoce rozmrażamy, następnie przesypujemy do pojemnika, dodajemy łyzeczkę fruktozy (ze względu na to, że leśne, mrożone owoce są bardzo kwaśne, a fruktoza to naturalny owocowy cukier), następnie miksujemy blenderem. Do miseczki kroimy banan, polewamy musem z owoców leśnych, sypiemy otrębami, pestkami dyni i dodajemy błonnik. Smaczny i zdrowy podwieczorek gotowy! :) Smacznego!
Całusy,
Sabina
czwartek, 21 lutego 2013
DAY 13!
Cześć! Dziś jest 13 dzień jak jestem na diecie slow carb. Przyznam się bez bicia, że pierwszy tydzień był wykonany od deski do deski, natomiast tydzień drugi już nie do końca. Po pierwsze wyjście na imprezę urodzinową, po drugie wypad ze znajomymi na kręgle, po trzecie chwila słabości do słodyczy podczas wkuwania materiału do sesji. Efekty jednak są i to spore. Na wadze mniej 3kg! Podobno w tej diecie warto patrzeć na obwody niż an wagę dlatego postanowiłam się zmierzyć.
Przed dietą:
*na wysokości pępka- 98,5 cm
*pod pępkiem- 102 cm
*udo- 59 cm
*biceps- 30 cm
*łydka- 38 cm
Po 13 dniach diety:
*na wysokości pępka- 96 cm
*pod pępkiem- 99 cm
*udo- 59 cm
*biceps- 29 cm
*łydka- 37 cm
Więc efekty są :), a to cieszy. No i motywuje. Największy minus diety? Jedzenie ciągle tych samych produktów. Na widok warzyw mam już odruch wymiotny, co wcześniej nie zdarzało mi się na widok żadnego rodzaju pokarmu. No i trzeba się pilnować z godzinami posiłków, aby jeść regularnie co 4h. Jednak to można wyćwiczyć i po pewnym czasie organizm sam wie, kiedy ma się 'prosić o jedzenie'. Słodycze? Jako wielki smakosz słodkości bałam się, że nie dam rady bez nich wytrzymać. Ale powiem Wam, że gdy jemy regularnie, organizm zawsze ma co trawić, a my nie potrzebujemy pustych przekąsek, np. w postaci słodyczy. Moje grzechy to biała kawa z połówką łyżeczki brązowego cukru. Nie wypiję czarnej kawy, a słodycz w kawie uzupełnia mi potrzebę uzupełnienia cukru.
Przed dietą:
*na wysokości pępka- 98,5 cm
*pod pępkiem- 102 cm
*udo- 59 cm
*biceps- 30 cm
*łydka- 38 cm
Po 13 dniach diety:
*na wysokości pępka- 96 cm
*pod pępkiem- 99 cm
*udo- 59 cm
*biceps- 29 cm
*łydka- 37 cm
Więc efekty są :), a to cieszy. No i motywuje. Największy minus diety? Jedzenie ciągle tych samych produktów. Na widok warzyw mam już odruch wymiotny, co wcześniej nie zdarzało mi się na widok żadnego rodzaju pokarmu. No i trzeba się pilnować z godzinami posiłków, aby jeść regularnie co 4h. Jednak to można wyćwiczyć i po pewnym czasie organizm sam wie, kiedy ma się 'prosić o jedzenie'. Słodycze? Jako wielki smakosz słodkości bałam się, że nie dam rady bez nich wytrzymać. Ale powiem Wam, że gdy jemy regularnie, organizm zawsze ma co trawić, a my nie potrzebujemy pustych przekąsek, np. w postaci słodyczy. Moje grzechy to biała kawa z połówką łyżeczki brązowego cukru. Nie wypiję czarnej kawy, a słodycz w kawie uzupełnia mi potrzebę uzupełnienia cukru.
W diecie slow carb wystarczy ćwiczyć tylko 15 minut w tygodniu, więc to duży plus dla osób zabieganych. Ja jak tylko mogę staram się ćwiczyć i ruszać. Bo co mi po zgrabnym ciele, gdy jest 'rozlazłe'? :P Swoją drogą już po zgubieniu 2kg zauważyłam, że moje ciało stało się luźne i nie tak napięte jak przed dietą. To dowód na to, że tkanka tłuszczowa się rozluźnia do spalania ;).
Oby obecny mały sukces motywował mnie na kolejne dni.
Pozdrawiam Ciepło :*
piątek, 8 lutego 2013
SLOW CARB START
Witajcie! Dziś zaczynam swoje zmagania ze Slow Carb. Jest to dieta, w której należy przestrzegać pięciu ważnych zasad. Jej całe opracowanie można przeczytać w książce "4 godzinne ciało' Timothy'egoFerriss'a.
Zanim zdecydowałam się na taki krok poszperałam po internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej i poczytać opinie praktykujących. Okazuje się, że dieta faktycznie działa! Wszystko zależy od organizmu oraz od przestrzegania tej diety. Autor zakłada spadek wagi o 10kg w 30 dni. Efekty u każdego były inne- u jednych tylko 5kg, u innych znów ponad 10kg spadku wagi w 30 dni. Pomyślałam, czemu mam nie spróbować. Silna wola i wytrwałość to priorytety. Ja silnej woli nie mam, ale zawsze można ją sobei wyćwiczyć :). 3 majcie kciuki!
Zanim zdecydowałam się na taki krok poszperałam po internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej i poczytać opinie praktykujących. Okazuje się, że dieta faktycznie działa! Wszystko zależy od organizmu oraz od przestrzegania tej diety. Autor zakłada spadek wagi o 10kg w 30 dni. Efekty u każdego były inne- u jednych tylko 5kg, u innych znów ponad 10kg spadku wagi w 30 dni. Pomyślałam, czemu mam nie spróbować. Silna wola i wytrwałość to priorytety. Ja silnej woli nie mam, ale zawsze można ją sobei wyćwiczyć :). 3 majcie kciuki!
Poniżej 5 zasad diety Slow Carb.
Zasada 1: Unikaj "białych" węglowodanów
Zabronione są: wszelkiego rodzaju chleb, ryż (łącznie z brązowym), płatki zbożowe, ziemniaki, makaron, tortille, wszystkie potrawy smażone w panierce.
Zasada 2: Jedz w kółko te same produkty
- białko
białka jaj (plus 1-2 całe jajka dla lepszego smaku), piersi lub udka z kurczaka, wołowina, ryby;
ewentualnie: wieprzowina
- rośliny strączkowe
soczewica, czarna fasola;
ewentualnie: fasola pinto, czerwona fasola lub soja
- warzywa
szpinak, mieeszanina warzyw (w tym brokuły, kalafior lub inne warzywa kapustowate), kapusta kiszona, kimchi;
ewentualnie: szparagi, zielony groszek, brokuły, fasolka szparagowa
Powyższe produkty można jeść w dowolnej ilości. Opracuj trzy lub cztery posiłki i spożywaj je wielokrotnie. Posiłki spożywaj mniej więcej w czterogodzinnych odstępach. Pamiętaj jednak, by pierwszy posiłek zjeść w ciągu godziny po przebudzeniu!
Zasada 3: Nie pij kalorii
Pij ogromne ilości wody oraz niesłodzonej herbaty, kawy lub dowolnych innych napojów nie zawierających kalorii.
Nie pij mleka, tradycyjnych napojów bezalkoholowych ani soków owocowych.
Unikaj wódki, piwa, białego wina i innych alkoholi (poza czerwonym winem, które wprawdzie nie wspomaga diety, ale też jej nie szkodzi). Uważaj jednak, ponieważ alkohol pobudza apetyt...
Zasada 4: Nie jedz owoców
Jedyne wyjątki od zasady niejedzenia owoców stanowią pomidory oraz awokado (w umiarkowanych ilościach - nie więcej niż filiżankę, nie częściej niż raz dziennie).
Fruktoza znacznie łatwiej niz niemal wszystkie pozostałe węglowodany ulega przemianie do fosforanu glicerolu. Fosforan glicerolu -> triglicerydy (za posrednictwem wątroby) -> tkanka tłuszczowa.
Zasad 5: Raz w tygodniu zrób sobie wolne
Wybierz jeden dzień w tygodniu (np. sobotę) i zrób sobie Dzień Wolności od Diety. W tym dniu jedz wszystko, na co masz ochotę, np.: lody, pączki, pizzę, hamburgery, snickersy, piwo, wódkę itd.
Buziaki ;**
środa, 9 stycznia 2013
09-01-2013
Kawa, kawa, dużo kawy..
Już niebawem zaczyna się sesja, dlatego coraz więcej czasu zajmuje mi przesiadywanie przy książkach. Materiał nie jest łatwy, dużo matematyki, chemii i fizyki, ale trzeba jakoś podołać.
Okres przeziębień i grypy w pełni. Mnóstwo zachorowań i groźnych odmian. Nie pozwólcie, aby Wasza odporność spadła. Najlepsze są domowe sposoby, ale czasem warto wesprzeć się również minerałami z apteki. Pamiętajcie, żeby ubierać się odpowiednio do temperatury- najlepiej na cebulkę, pić ciepłe herbatki- ja polecam odpowiednio zbilansowane zioła, zamiast zimnych, słodzonych napojów, starać się jeść dużą ilość owoców i warzyw, orzechów, bakalii, itp.
Nie dajmy się pozbawić witalności :)
Ściskam ciepło
<3
Już niebawem zaczyna się sesja, dlatego coraz więcej czasu zajmuje mi przesiadywanie przy książkach. Materiał nie jest łatwy, dużo matematyki, chemii i fizyki, ale trzeba jakoś podołać.
Nie dajmy się pozbawić witalności :)
Ściskam ciepło
<3
wtorek, 8 stycznia 2013
08-01-2013
Witajcie!
Od dłuższego czasu przymierzałam się do prowadzenia bloga, ale zawsze czas mnie ograniczał. Pomyślałam: "kiedy, jak nie teraz?". Mamy nowy rok, nowe postanowienia i nową, czystą kartkę do zapisania ;).
Mój blog będzie poświęcony życiu codziennemu, ale też moim pasją i celom, które sobie wyznaczyła. Będę chciała poruszyć kwestie zdrowego żywienia, treningów, ziołolecznictwa, urody i zabiegów pielęgnacyjnych.
Jestem uczennicą szkoły medycznej oraz studentką Politechniki, dlatego też poza szkołą staram się wprowadzać zdrowe nawyki w swoje życie.
Pozdrawiam, dobrego dnia
Od dłuższego czasu przymierzałam się do prowadzenia bloga, ale zawsze czas mnie ograniczał. Pomyślałam: "kiedy, jak nie teraz?". Mamy nowy rok, nowe postanowienia i nową, czystą kartkę do zapisania ;).
Mój blog będzie poświęcony życiu codziennemu, ale też moim pasją i celom, które sobie wyznaczyła. Będę chciała poruszyć kwestie zdrowego żywienia, treningów, ziołolecznictwa, urody i zabiegów pielęgnacyjnych.
Jestem uczennicą szkoły medycznej oraz studentką Politechniki, dlatego też poza szkołą staram się wprowadzać zdrowe nawyki w swoje życie.
Pozdrawiam, dobrego dnia
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.jpg)



