poniedziałek, 29 kwietnia 2013

29-04-2013

Majówka coraz bliżej!
Zawsze były to dla mnie cudowne dni. Zapowiedź lata i beztroski. Mam nadzieję, że i w tym roku będą to wyjątkowe dni. Nie planuję żadnego dłuższego wyjazdu, ewentualnie jeśli się zdecyduję to jednodniowy wypad na łono natury.
A Wy, jakie macie plany?

Dziś dorzucam jeszcze coś.


Oliwa z oliwek plus bazylia!
Podobno działa świetnie na nasz metabolizm i pomaga spalać tłuszczyk. Wyszperałam w internecie ten przepis. O pozytywnym działaniu bazylii jak i oliwy z oliwek wiedziałam już od dawna, ale połączenie tych dwóch specyfików w jeden to dla mnie nowość. Według przepisu powinniśmy wziąć słoik o dżemie i wlać do niego dobrej jakości! oliwę z oliwek, a następnie dodać opakowanie bazylii. Całość zakręcić i pozostawić na dwa tygodnie codziennie mieszając. Należy pamiętać, że nie wkładamy całości do lodówki, ponieważ oliwa w niskich temperaturach tężeje. Po dwóch tygodniach specyfik jest gotowy. Nalezy spożywać codziennie przed każdym posiłkiem jedną łyżeczkę oliwy z oliwek wraz z bazylią. Efekty są podobno widoczne już po pary dniach.
Ja nie byłam pewna czy całość będzie faktycznie taka świetna, jak opisuje internet oraz czy będę potrafiła przełknąć każdego dnia 5 łyżeczek oliwy z... no bądźmy szczerzy, pewnymi paprochami- bo przy spożywaniu faktycznie mamy takie uczucie. Wzięłam więc trochę mniejszy pojemniczek niż po standardowym dżemie. Dziś zaczęłam go stosować. Powiem szczerze, że jest to dnia mnie w pewnym sensie męczarnia. Mimo iż pieczywo spożywam z oliwą z oliwek już od kilku dobrych lat i uwielbiam ten smak, tak duża ilość samej oliwy jest dla mnie odpychająca. Uczucie, które zostaje w ostach jest też dosyć nieprzyjemne. Całość muszę za każdym razem popijać wodą.
Oczywiście, nasze kupki smakowe się przyzwyczajają, więc liczę, że za parę dni nie będzie to już tak uciążliwe.
O efektach oczywiście Was poinformuję. A czy któraś z Was stosowała taką 'kurację'?
Podzielcie się wrażeniami i opiniami.

Pozdrawiam :*

środa, 24 kwietnia 2013

25-04-2013

Błogostan! 20km rowerem i czuję, że wracam do życia. <3 Właśnie tego potrzeba mi do szczęścia.
Pogoda nas rozpieszcza, mimo silnego wiatru jest pięknie. Podobno najbliższe dnia mają być równie piękne, a w weekend temperatura ma sięgać nawet 30*C. Oj, będzie pięknie.

Cieszę się, że na uczelni spędzę tylko niedzielne przedpołudnie, a sobotę mam możliwość wykorzystać na aktywność na świeżym powietrzu. A Wy jakie macie plany? Rower, jogging, rolki... a może leniwie grill?

Po ostatnim wyjściu strasznie obtarły mnie moje szpilki i mam dosyć głębokie rany na stopach, dlatego zrezygnowałam z biegania- mam problem by chodzić w obuwiu, np. typu adidas, a co dopiero biegać. Rany na szczęście ładnie już się goją i dziś chcę sobie wieczorem zrobić małą przebieżkę.

Tymczasem wrzucam dobrze nastrajającą muzykę.



Trzymajcie się ciepło,
:*

piątek, 19 kwietnia 2013

19-04-2013

Zrobiło się cieplej i wracam do życia. Jest cudownie! Czuje jak mój organizm chłonie energię ze słońca. W końcu wyciągnęłam w tym roku rower i cała szczęśliwa przemierzyłam moją stałą trasę 20km <3. Łydki paliły niemiłosiernie, a uda do dziś wołają o pomoc. :)
Ostatnio towarzyszy mi ogromny brak czasu. I to nie kwestia braku organizacji czasu, ale raczej nadmiaru spraw na głowie. Marzy mi się środek lipca, lejący się z nieba żar i beztroskość dziecinnych wakacji. No cóż, pomarzyć zawsze można. Póki co muszę ogarnąć bieżące sprawy i wytrwać co najmniej do połowy czerwca.

Tymczasem, motywujmy się nawzajem Kochane :)
źródło: zszywka.pl

Dobrego dnia, 
:*

czwartek, 4 kwietnia 2013

04-04-2013

Cześć! Której z Was udało upolować się buty Nike w Lidlu? Ja objeździłam dwa miasta w poszukiwaniu mojego rozmiaru- na daremno. Podobno kolejki ustawiały się pod sklepem już przed otwarciem. Więc póki co muszę obejść się smakiem. Może uda mi się upolować jakieś buty do biegania w miarę dobrej jakości i w atrakcyjnej cenie.

Póki co melduję, że nie ćwiczyłam wczoraj z Ewą, dziś też jeszcze nie.. Byłam przed wczoraj wyrywać ósemkę, która nie miała miejsca w łuku zębowym i jej usunięcie było konieczne, żeby nie pokrzywiła już wyrośniętych ząbków. Mam założone 4 szwy, chodzę podpuchnięta i obolała. Jest mi ciężko się skupić na pracy, a o ruszeniu tyłka do ćwiczeń już nie wspomnę.

Dziś chcę wspomnieć o czymś co kocham robić, co mnie uspokaja, pozwala pomyśleć, a mianowicie- stylizacji paznokci. Zajmuje się tym już prawie 6 lat. Jestem poniekąd samouczkiem, bo do mnóstwa rzeczy doszłam sama metodą prób i błędów.
Z okazji świąt postanowiłam zafundować sobie klasycznego frencha z delikatnym błyskiem.
5h ''dłubania'' i oto efekt.

Będę też w przyszłości wrzucać na bloga informacje odnośnie pielęgnacji i zabiegów wykorzystywanych w kosmetyce. Fascynuje mnie również ziołolecznictwo i medycyna tradycyjna, jednak brakuje czasu by zgłębiać wiedzę na te tematy ;). Będę jednak chciała podzielić się z Wami tą wiedzą, którą posiadam.
Tymczasem dorzucam nutkę na wieczór. Baaardzo motywującą :)




poniedziałek, 1 kwietnia 2013

01-04-2013

Witajcie Prima Aprlis'owo. Byliście ofiarami jakiś żartów dziś? A może jednak Lany Poniedziałek 'przejął pałeczkę' i zwyciężyło wzajemne polewanie się? :) U mnie na spokojnie w tym roku. Zarówno jeśli chodzi o pierwszo kwietniowe dowcipy, jak również o Lany Poniedziałek. Dzisiejszy dzień spędziłam wyjątkowo poza domem i być może dlatego upiekło mi się na sucho. ;)


Jeśli chodzi o całe święta, to podsumowując... było dość nietypowo i to z pewnością była też zasługa pogody. Oj, aura była niczym w Wigilijny poranek, a nie w święta wielkanocne, ale przynajmniej będziemy mieli co wspominać za rok. Czas Wielkanocny minął wyjątkowo szybko, a to pewnie za sprawą dobrej atmosfery i bliskich osób obok.
W święta nie odpuściłam z ćwiczeniami, bo uznałam, że od tego nie powinno być dnia wolnego, bez względu na to, że są święta. A przy okazji można na bieżąco spalać przyswajane kalorie :P. Tak więc w Wielki Czwartek udało zrobić mi się dwie sesje treningu z Ewą, a powtórka była w sobotę. Natomiast piątek i niedziela była uboższa, bo jedynie jeden 'trening szok'. Dziś ze względu, że wyszłam z domu bardzo wcześnie, a wróciłam nie tak dawno ćwiczeń nie było. Ale juz sobie obiecałam, że jutro nadrobię zaległości i to z nawiązką. Nie mogę się już doczekać, kiedy będę miała w ręce książkę Ewy Chodakowskiej... czyli moją jak podejrzewam, kolejną motywację.
Dziś, gdy spojrzałam w lustro zdałam sobie tak naprawdę sprawę, że te uciążliwe boczki zniknęły. Naprawdę! Nie ma ich! Jest nadal brzuszek i zimowa oponka, ale boczki zniknęły, więc jak dla mnie już jest cudownie ;). A takie widoki budują i dodają jeszcze więcej ochoty do ćwiczeń i motywacji. Tak samo jak słowa innych, którzy zauważają efekty :).

A więc dziewczyny, które również ćwiczą, odchudzają się i dążą do idealnej figury na lato- nie poddajemy się ! Walczymy. Pokażcie wszystkim, którzy w Was nie wierzą, że dacie radę, pokonacie swoje słabości , macie silną psychikę, uparcie dążycie do celu i ten cel osiągnięcie. 3mam za Was kciuki :).

Tymczasem uciekam do łóżeczka.
Spokojnej nocy :)